Supercross - Ryan Dungey wygrywa w Anaheim
Ryan Dungey w końcu wrzucił wyższy bieg i zdominował trzecią imprezę rozgrywaną w tym roku na stadionie w Anaheim. Czy to początek stopniowego dystansowania się w klasyfikacji punktowej?
Wbrew pozorom nikt inny nie potrzebował bardziej zwycięstwa niż aktualny lider klasyfikacji punktowej - Ryan Dungey. Zawodnik fabrycznego zespołu KTM-a nie może być wiecznie drugi i nawet jeśli prowadzi w generalce, to zdobywanie tytułów bez wygranych jest wizerunkowo niewygodne. Podczas piątej rundy AMA Supercrossu Dungey w końcu stanął na wysokości zadania, dominując wieczorny finał.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Piąta runda była trzecią i ostatnią w tym roku imprezą rozrywaną w kalifornijskiej miejscowości Anaheim na Angel Stadium. Tym razem ekipa z Dirt Wurx (firma podwykonawcza, która projektuje wszystkie tory w sezonie) przygotowała mocno techniczny tor z ogromnymi sekcjami whoopsów oraz ciekawie wyglądającym startem. Techniczny, pocięty koleinami tor wyraźnie sprzyjał Dungey’owi, który w głównym wyścigu wieczoru szybko wysunął się na prowadzenie i praktycznie niezagrożony prowadził do samej mety. Więcej, choć nie przesadnie dużo, działo się za jego plecami. O dziwo w walce o wysokie pozycje znalazł się Cole Seely, "numer dwa" w fabrycznej Hondzie. Seely na plecach czuł presję swojego zespołowego kolegi, Trey’a Canarda (zwycięzca poprzedniej rundy). Canard niestety popełnił nieduży błąd i tym samym przekreślił możliwość znalezienia się na podium.
To wyraźnie nie była noc Kena Roczena, któremu czegoś brakowało by walczyć o podium. Z jednej strony po zeszłotygodniowym wypadku to zrozumiałe. Z drugiej, pozwalanie Dungey’owi na budowanie przewagi jest bardzo niebezpieczne. Podczas zeszłorocznego sezonu AMA Motocrossu Roczen obronił się przed atakiem zespołowego kolegi (wtedy obydwaj jeździli w KTM-ie) tylko i wyłącznie przewagą punktową. Dungey jest zdeterminowany i zawsze, ale to zawsze niebezpieczny. Jeśli tylko The Dunge potrafiłby częściej pokazać "iskrę", to może nie musiałby teraz martwić się dużo mniej doświadczonymi i młodszymi zawodnikami jak Ken Roczen czy Eli Tomac.
To właśnie Tomac dopełnił podium, wyprzedzając na ostatnim okrążeniu Kena Roczena. Tomac cały czas ma problemy ze startami i sam utrudnia sobie życie. Z jego intensywnością i kondycją (widoczną zwłaszcza w drugiej połowie wyścigów, gdzie z okrążenia na okrążenia robi się szybszy) mógłby równie dobrze prowadzić w generalce. Póki co jest trzecim zawodnikiem Mistrzostw, wyprzedzając w klasyfikacji punktowej Trey’a Canarda. I Canard i Tomac po 5. rundach tracą co lidera po 23 punkty - a to całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że jesteśmy w 1/3 sezonu. Drugi w klasyfikacji punktowej nadal jest Roczen, a jego strata do Dungey’a urosła do 9. punktów.
Następna runda już w ten weekend, 7. lutego w San Diego. Będzie to ostatnia impreza na zachodnim wybrzeżu.
Foto: Cudby S. / KTM







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze