Arkadiusz Lindner wygrywa Warszawskie Safari!
Starszy z reprezentantów zespołu Kingsquad Lindner Bros wygrał cztery z szczęściu odcinków specjalnych i stanął na najwyższym stopniu podium w klasie Q4.
W miniony weekend, 10-11 czerwca stolica Polski pełniła honory gospodarza III rundy Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych (RMPST), Rajdowego Pucharu Polski Samochodów Terenowych (RPPST) oraz Pucharu Polski w Rajdach Baja (PPRB). 38. Rajd Warszawskie Safari zaszczyciły swoją obecnością czołowe drużyny z Polski oraz Czech. Na starcie nie mogło zabraknąć quadowego zespołu Kingsquad Lindner Bros.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Pierwszy dzień zawodów był bardzo udany dla Arkadiusza i Radosława Lindner, choć nie obyło się bez problemów i przygód. Arek, po zwycięstwie w prologu, pobłądził na początku drugiego OSu i spadł z pierwszej na piątą pozycję. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, iż jego miejsce zajął młodszy brat Arka, który awansował z czwartego miejsca. Trzeci i zarazem ostatni rozgrywany w tym dniu etap rajdu udanie zakończył się dla obu przedstawicieli teamu Kingsquad Lindner Bros. Należące do Arka i Radka Can-am’y Renegade 1000 zajęły odpowiednio pierwszą i drugą lokatę w stawce Q4. 36-letni zawodnik z Łodzi miał jednak sporo szczęścia, ponieważ cały OS pokonał z pękniętą felgą.
- Na samym początku drugiego OSu przestał działać mi metromierz i pogubiłem trasę. Zanim zdołałem na nią wrócić, wyprzedziło mnie kilku zawodników. Po zakończonym etapie, w zamkniętym parku maszyn strefy przegrupowania, zauważyłem, że mam pękniętą felgę w prawym, przednim kole. W tym momencie nie można było nic z tym zrobić, dlatego kolejny etap musiałem jechać bardzo ostrożnie. Do mety dojechałem, a nawet zwyciężyłem. Drugi był Radek, co bardzo mnie ucieszyło i dawało nadzieję na jeszcze lepszy kolejny dzień - opisuje Arkadiusz Lindner.
- Do startu podszedłem bardzo na luzie, bez napinania się na wynik. Okazało się to świetną strategią. Po trzech sobotnich etapach zajmowałem pierwsze miejsce w klasyfikacji rajdu, dlatego zasypiałem bez obawy przed niedzielnymi OSami - podsumował krótko swój sobotni występ Radosław Lindner.
W niedzielę głównym polem walki zawodników był podwarszawski poligon wojskowy, na którym mieli oni do pokonania dwa jednakowe odcinki specjalne o łącznej długości ponad 170 km. Zawierały one wiele zdradliwych pułapek, w tym przeprawę przez rzekę o głębokości około metra, co w przypadku quadów, czy motocykli wiązało się z dużym prawdopodobieństwem utopienia maszyny.
Pierwsze starcie z poligonem obaj zawodnicy Kingsquad Lindner Bros zaliczyli do udanych. Mierzący 85,5 km OS najszybciej przejechał quad z numerem #16, należący do Arka. Radek był trzeci, a rozdzielił ich Marcin Talaga z drużyny ATV Janosik. Na drugiej pętli ponownie triumfował założyciel Łódzkiego Klubu Offroadowego, ale jego brata spotkał duży pech. Tym razem to w quadzie z numerem #14 pękła felga, przez co Radek dojechał do mety odcinka specjalnego ze stratą do pierwszego na mecie Arka na poziomie około 45 minut.
- Gdy straciłem koło, jazda stała się okropnie trudna. Quadem rzucało na wszystkie strony, a najtrudniej było kierować na piachach, których nie brakowało. Byłem zmęczony do tego stopnia, że zaliczyłem wywrotkę. Pomógł mi nadjeżdżający kolega z naszego klubu, Jarek Szpunar, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Ogólnie zawody były bardzo ciekawe i dużo się działo. Trzeba było być uważnym, by nie popełnić żadnego błędu w nawigowaniu. Cieszy mnie wygrana Arka oraz wyniki całej naszej ekipy z Łódzkiego Klubu Offroadowego. Na kolejnych zawodach z pewnością będzie bardzo ciekawie - podsumowuje młodszy z braci Lindner.
- Drugi raz w tym roku staję na najwyższym stopniu podium, z czego bardzo się cieszę. Idealnie byłoby, gdyby obok mnie, na drugim pudle stanął Radek, ale to spróbujemy zrealizować następnym razem. Jestem mega zadowolony i dumny z miejsc zdobytych przez reprezentantów naszego ŁKO. Dzięki nim prowadzimy zarówno w klasyfikacji klubowej jak i sponsorskiej Pucharu Polski w Rajdach Baja. Chciałbym też podziękować wszystkim naszym kibicom za gorący doping podczas całego rajdowego weekendu. Jesteście fantastyczni - dodaje Prezes Łódzkiego Klubu Offroadowego, Arek Lindner.
Więcej informacji o Kingsquad Lindner Bros znajdziecie na fanpage’u zespołu, do którego polubienia i śledzenia serdecznie zapraszamy.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze