Zabójstwo drogowe i możliwe dożywocie dla sprawcy wypadku w Warszawie
136 km/h na dozwolonej pięćdziesiątce jechał sprawca śmiertelnego potrącenia pieszego, do którego doszło w październiku zeszłego roku na warszawskich Bielanach. Prokuratura zmieniła kwalifikację jego czynu na "zabójstwo w zamiarze ewentualnym", co pozwoli na wnioskowanie nawet o karę dożywocia.
Krystian O. poruszał się zmodyfikowanym autem BMW. Na pasach na ulicy Sokratesa śmiertelnie potrącił mężczyznę, który przechodził w tym miejscu wraz żoną i dzieckiem w wózku. Ofiara w ostatniej chwili zdążyła odepchnąć swoich bliskich. Biegli wyliczyli, że sprawca poruszał się z prędkością aż 136 km/h na dozwolonych 50, a jego auto po wykonanych przeróbkach w ogóle nie powinno być dopuszczone do ruchu. Z opisu wynika, że auto pochodziło z Wielkiej Brytanii i było konwertowane na ruch prawostronny z całkowitym pominięciem zaleceń producenta. Miało również zmodyfikowany układ hamulcowy i zawieszenie, a także wypruty czujnik ABS.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Sprawca, który bronił się tym, że oślepiło go słońce, na początku usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i narażenie pieszych na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Po ustaleniach biegłych, wobec niemal trzykrotnego przekroczenia dozwolonej prędkości, prokuratura zmieniła kwalifikację czynu na "zabójstwo w zamiarze ewentualnym", za co grozi nawet dożywocie.
To bardzo bolesna lekcja również dla tych, którzy uważają "miejski terror" bez żadnych hamulców za dobrą zabawę i esencję motocyklowej wolności. Przecież to wcale nie musiało być auto. Tego typu zachowania już nie tyle podchodzą, co w całości nurkują w definicji motocyklowej dzbanerii. Zdecydowanie odradzamy.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze