Koniec z mandatami. Policja rozpoczyna akcję protestacyjną
Podwyżki, poszanowanie pracy i powrót do poprzedniego systemu emerytalnego - to postulaty policyjnych związkowców, którzy na 10 lipca zapowiedzieli akcję protestacyjną.
Policjanci coraz częściej wyrażają niezadowolenie z pracy. Skarżą się na brak czytelnych zasad awansu, niskie pensje. Przeszkadzają im także nieustanne naciski na realizowanie tak zwanych targetów mandatowych. Nie tak dawno, bo w marcu, pisaliśmy o akcji protestacyjnej w stołecznej drogówce - informacja o niej spotkała się z ogromnym poparciem funkcjonariuszy w całej Polsce.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Tym razem protest zapowiada się jeszcze poważniej - zarząd główny NSZZ Policjantów przeprowadził wśród policjantów ankietę w tej sprawie. Okazało się, że za rozpoczęciem protestu opowiedzieli się niemal wszyscy spośród 30 tysięcy ankietowanych. Wobec takiego poparcia ogłoszono rozpoczęcia akcji na 10 lipca. Ma ona obowiązywać w całej Polsce.
Radiowozy zostaną oflagowane, a policjanci powstrzymają się od nakładania mandatów tam, gdzie zgodnie z przepisami możliwe będzie udzielenie tylko pouczenia. Związek zawodowy ostrzega, że wszelkie represje ze strony przełożonych będą na bieżąco monitorowane i zgłaszane do odpowiednich instytucji.
Celem protestu jest wyegzekwowanie obiecanych dawno temu 650-złotowych podwyżek, powrót do poprzedniego systemu emerytalnego i przywrócenie waloryzacji wynagrodzeń. Funkcjonariusze chcieliby także większego szacunku do ich pracy ze strony Ministerstw Sprawiedliwości oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Sytuacja w policji jest dramatyczna. Chętnych do pracy jest tak mało, że obniżane są wymagania dla kandydatów. Coraz więcej funkcjonariuszy decyduje się także na odejście ze służby.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeI to tyle jeśli chodzi o rządy PIS
Odpowiedz