Jorge Lorenzo kończy karierę w MotoGP!
Na dzisiejszej specjalnej konferencji prasowej Jorge Lorenzo, pięciokrotny mistrz świata, ogłosił zakończenie swojej kariery w MotoGP. Tej przykrej decyzji spodziewaliśmy się niestety od dawna - tegoroczne fatalne wyniki i poważne kontuzje hiszpańskiego kierowcy nie pozostawiły złudzeń co do jego przyszłości.
Jorge Lorenzo - urodzony w 1987 roku dwukrotny mistrz świata klasy 250 i trzykrotny w MotoGP. Do tego trzykrotny wicemistrz klasy królewskiej i dwa razy na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. To są osiągnięcia, których nikt nie zakwestionuje. Tym bardziej ze smutkiem patrzy się na tegoroczną formę tego wspaniałego przecież zawodnika.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Kłopoty Jorge zaczęły się już w 2017 roku, kiedy skuszony ogromnym honorarium zmienił szczęśliwą Yamahę na Ducati. Pierwszy sezon we włoskim teamie, zakończony na 7 miejscu, był w jego wykonaniu bezbarwny, ale biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w kolejnych, w miarę niezły. Rok później udało mu się co prawda wygrać 3 wyścigi, ale upadek w GP Aragonii spowodował kontuzję, która wykluczyła go z 4 ostatnich wyścigów sezonu, który ukończył na 9 miejscu. Kiedy było już jasne, że nie ma przyszłości w Ducati, a Dani Pedrosa ogłosił zakończenie kariery, Lorenzo podpisał dosyć sensacyjny kontrakt z zespołem Repsol Honda.
Mistrzowska ekipa z Hiszpanii niestety pluje sobie w brodę. Starty Jorge od początku sezonu są poniżej oczekiwań, a wypadek w Assen zakończył się kolejną, bardzo poważną kontuzją. Teraz dawny mistrz jest teraz na torze cieniem samego siebie. Zajmuje obecnie 19 miejsce w tabeli, podczas gdy jego kolega z zespołu, Marc Marquez, świętuje zwycięstwo z rekordowym dorobkiem punktowym.
Dziś o godzinie 15 odbyła się specjalna konferencja prasowa, na której Jorge Lorenzo pojawił się w towarzystwie samego Carmelo Ezpelety, szefa firmy Dorna, organizującej wyścigi MotoGP. Zawodnik ogłosił to, czego się spodziewaliśmy, ale baliśmy usłyszeć - kończy swoją przygodę z MotoGP. Na pewno nie zobaczymy go na torze w roku 2020, który zamierza poświęcić na kompleksowe leczenie kontuzji. Nie jest za to wykluczone, że w sezonie 2021, kiedy wygaśnie większość aktualnych kontraktów zawodników, spróbuje powrócić do klasy królewskiej.
Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, że będzie to któraś z czołowych ekip. Dopływ świeżej krwi do MotoGP, w postaci młodziutkich, świetnie wyszkolonych kierowców, jest zanadto widoczny. Quartararo, Morbidelli, Mir czy Bagnaia walczą z czołówką jak równy z równym, a w kolejnych sezonach będą tylko mocniejsi.
Co z wolnym miejscem w Repsol Honda? Kontrakt Lorenzo był podpisany na dwa lata, lecz władze japońskiego koncernu na pewno nie będą płakać nad jego przerwaniem. W trzech ostatnich wyścigach sezonu 2019 kontuzjowanego Nakagamiego z LCR Honda zastępuje Johann Zarco, który również przedwcześnie zakończył pracę dla KTM. Wiele wskazuje na to, że to dla Francuza swoisty test, który jak na razie idzie w dobrym kierunku. Bardzo prawdopodobne, że to właśnie on zastąpi Lorenzo na pomarańczowym motocyklu w sezonie 2020.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeFatalna sprawa- trzeci wielki zawodnik po Marquezie i Stonerze w XXI wieku...
Odpowiedz