WORD-y zagrożone bankructwem. Ale na nagrody wydają setki tysięcy złotych
Informacje o trudnej sytuacji finansowej Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego obiegają media praktycznie co kilka dni. Na przykład Piotr Całbecki, marszałek woj. kujawsko-pomorskiego, ostrzegał niedawno, że może nawet dojść do zamknięć niektórych WORD-ów.
Ale niektórzy komentatorzy wskazują, że pieniędzy brakuje nie tylko ze względu na niekorzystną demografię i rosnące ceny, ale festiwal marnotrawstwa i upolitycznienie WORD-ów.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Bez wątpia ośrodki odnotowują coraz mniej kursantów i egzaminów, a jednocześnie rosną koszty utrzymania ośrodków. Wystarczy przypomnieć - zgodnie z danymi Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, że jeszcze dekadę temu wydawano rocznie ponad milion uprawnień do kierowania pojazdami. W zeszłym roku zaledwie 372 tys. Różnica jest ogromna.
Ale pomimo faktu, że sytuacja jest zła, a egzaminatorzy dostają za swoją pracę nie wiecej niż ok. 4 tys. zł brutto, dyrektorzy ośrodków zarabiają dużo i przyjmują wysokie nagrody pieniężne. Przykładowo, tylko w 2020 roku dyrektor toruńskiego oddziału zarobił 280 tys. złotych. Jednocześnie była to kwota o ponad 70 tys. złotych większa niż rok wcześniej.
Oczywiście nie wszyscy szefowie zarabiają tyle samo, ale nawet jeśli ich wynagrodzenie jest niższe, nadrabiają nagrodami. Na przykład dyrektor opolskiego ośrodka dostał w 2019 r. 20 tys. złotych nagrody. W tym samym czasie zarządzany przez niego WORD wygenerował ponad 400 tys. złotych straty.
Drugi problem stanowi upolitycznienie WORD-ów, czyli praktyka umieszczenia na dyrektorskich stołkach osób, które maja określoną przynależność polityczną. A przecież powinny przede wszystkim posiadać doświadczenie i wiedzę o specyfice funkcjonowania ośrodków szkoleń kierowców oraz kwalifikacje w zarządzaniu.
W Krakowie na stanowisku kierownika ośrodka zasiada geograf i były dyrektor Zespołu Szkół Spożywczych w Krakowie. W Poznaniu analogiczne stanowisko piastuje były redaktor naczelny poznańskiej GW. I tak dalej, i tak dalej. Kilka lat temu głośna była sprawa dyrektorów ośrodka we Włocławku, którzy nie mieli państwowych uprawnień egzaminatora prawa jazdy wymaganych na stanowisku dyrektora i zastępcy dyrektora WORD. Mimo to, nadani z politycznego klucza kandydaci dostali stołki. Później próbowali zdać wymagane wewnętrznymi przepisami egzaminy, ale ponieważ dwukrotnie oblali, po prostu zmienili zapis w regulaminie, znosząc ten przykry obowiązek.
Bez wątpienia sytuacja finansowa WORD-ów jest nienajlepsza, ale wołanie o pieniądze dla ośrodków i jednoczesne przyjmowanie wielotysięcznych nagród w sytuacji generowanych rok do roku strat, nie wygląda dobrze. Czy istnieje jakieś rozwiązanie problemu? Według władz WORD-ów wystarczy podnieść opłatę egzaminu teoretycznego o 50 złotych, a praktycznego o 60 (na B). To na początek powinno wystarczyć. Być może pieniędzy by pomogły, ale mam niejasne, zapewne mylne wrażenie, że zastrzyk gotówki od kursantów pozwoli przede wszystkim podnieść uposażenie dyrektorów i kwoty ich nagród.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeDziś dostają nagrody , że jako tako utrzymują te WORDY przed zamknięciem Boa mogliby zamknąć, ale Dyr sprawił, że jednak ciągle działa więc nagroda się należy. A jak podniosą opłaty i WORDy ...
Odpowiedz