Suzuki GSX250F Across - najciekawsza 250-tka, o której nigdy nie słyszałeś
Suzuki straciło trochę swojej magii przez ostatnie, powiedzmy, 15 lat. Można się kłócić, kto wypuścił najwięcej interesujących motocykli, ale Suzuki zawsze będzie brało udział w tej dyskusji. SV1000, Duże Bandity, TL1000 S/R, GSX-R 750R, DR-Z 400SM, Intruder 1800R, B-King, GSX1400, Katana (stara, nowa to pokraka) i tak dalej i tak dalej, a to tylko ostatnie dwadzieścia kilka lat. Później Suzuki skupiło się na tym, co się sprzedaje, czyt. V-Strom. I słusznie, jedynym celem prowadzenia działalności, nie ważne, czy kwiaciarni czy wielomiliardowej, globalnej korporacji jest zarabiać. Rzecz w tym, że kiedyś robili to ze stylem. Cofnijmy się do lat 90-tych...
Jest rok 1990, koniec ery disco, początek najlepszej dekady w historii nowożytnej, przynajmniej dla mnie, bo wtedy rosłem na niemieckim techno i napoju Tang żartym oczywiście prosto z opakowania. Nie jestem pewien, czy to była najlepsza dekada dla motocyklizmu, za tą uznałbym chyba 1975-1985, ale jesteśmy w tym momencie historii, a Suzuki jest właśnie w ferworze i ma Katanę, GSX600F, Bandita 250, Bandita 400, GSX-R 400, GS500 i DR800. Do tego lada moment wyjdą duże Olejaki, które zmienią tą firmę na zawsze. W tej całej menażerii hitów pojawia się Across, o którym pewnie niewiele osób słyszało, a szkoda, bo za chwilę będziecie chcieli jednego mieć.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Wizualnie pocztówka z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Schludny, lekko kanciasty, ale poprawnie narysowany motocykl, stempel swoich czasów. Nie brzydki. Rzecz w tym, że nie spędzisz dłużej niż pięć sekund patrząc się na ten motocykl, bo w ramie siedzi malutki piecyk prosto z GSX-R 250, a to oznacza, że mamy 248cc podzielone na cztery malutkie cylindry, w których cztery malutkie tłoki wielkości zakrętki syropu na kaszel pracują na skoku 33mm, a im mniejszy skok tłoków, tym większe obroty silnika. Do 6 tys. obrotów możesz sobie puścić na słuchawkach podcast bo i tak się nic nie dzieje, ale im bliżej szczytu mocy, tj. 14500 obr./min, tym bardziej zaczniesz wchodzić w ciepłe objęcia wysokoobrotowej nirwany. Trzeba się minimum raz w życiu przyjechać ćwiartką R4, bo nic się tak nie kręci i daje takiej satysfakcji. Reszta specyfikacji nie jest tak ekscytująca. Stalowa rama, po jednej tarczy przy każdym kole, podwójny wałek rozrządu, dwa 27-milimetrowe gaźniki Mikuni, bardzo podstawowe zawieszenie. Silnik to pierwszy tzw. party trick Acrossa, drugi jest jeszcze bardziej unikalny, bo w miejscu gdzie ci się wydaje, że jest zbiornik paliwa znajduje się, uwaga...schowek. Jakie to jest proste, genialne, praktyczne i przydatne. Wszystkie skutery, nawet te, które mogłeś kiedyś kupić w Tesco, miały schowek pod kanapą. W motocyklach też są, ale zwykle mieściło się w nich tylko prawko. Inżynieryjnie i konstrukcyjnie to ma sens, bo faktyczny zbiornik paliwa jest niżej, a to centralizuje masę. Zaskakujące ile tam wlezie, bo ładowności jest 10 kilogramów. Przede wszystkim wlezie pełny, integralny kask, którego nie musisz ze sobą targać do Biedry, a skoro już tam jesteśmy, to karton alko-tubek też by wlazł. Żeby było śmieszniej w schowku, który na potrzeby tego zdania nazwę bagażnikiem, jest światło. Pomyśl sobie o wszystkich rzeczach, które tam mógłbyś wozić i sytuacjach w których bagażnik w motocyklu cię przyda. Zakupy, to oczywiste, ale mógłbyś tam wozić namiot i podstawowy sprzęt do biwakowania. Narzędzia, spray do opon, ciuchy przeciwdeszczowe, prowiant. A to tylko mądre rzeczy, ja bym np zawiózł w tym bagażniku święconkę do kościoła w Sobotę Wielkanocną albo odbierał krupnioki od masaża. Odbierał kaszankę ze sklepu mięsnego dla nie-ślązaków.
Dlaczego nikt nie powtórzy tego pomysłu? Koncerny chyba zapomniały, że motocykliści potrzebują wozić graty i niekoniecznie chcemy jeździć po mieście z kuframi, chociaż zdziwilibyście się ilu kierowców GS'ów jeździ z pełnym zestawem kufrów po mieście i wozi w nich powietrze byle tylko wyglądać jakby właśnie wrócili z podróży dookoła świata, a byli w podróży dookoła Żabki. PNawet niektóre skutery mają schowki pod kanapą tak małe, że kask się tam zmieści tylko jeśli masz głowę wielkości kokosa. Więc apeluje, niech ktoś weźmie pomysł Suzuki i go skopiuje. A przy okazji, zbudujcie więcej 4-cylindrowych ćwiartek. Z góry dziękuję.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze