Potwierdzone: Niemcy wycofują się z nowych, bardziej surowych przepisów drogowych
Zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 20 km/h - ten przepis stał się wśród niemieckich kierowców kroplą, która przelała czarę goryczy. Po fali protestów rząd zdecydował się wycofać obowiązujące od trzech miesięcy regulacje.
Przypomnijmy - trzy miesiące temu w Niemczech weszły w życie przepisy, w myśl których za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o 21 km/h, a poza poza nim o 26 km/h, groziła utrata prawa jazdy oraz mandat w wysokości 80 euro. Z dokumentem można było pożegnać się także za jazdę korytarzem życia lub "podczepienie się" do pojazdu uprzywilejowanego. Tutaj mandat był znacznie dotkliwszy - 240 euro.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Na nowych przepisach suchej nitki nie pozostawiły liczne i silne w Niemczech organizacje kierowców, w tym ADAC, ale także partie polityczne FDP i AfD. Pod petycją o wycofanie przepisów podpisało się ponad 140 tysięcy kierowców. Już pod koniec maja niemiecki minister transportu Andreas Scheuer zapowiedział wycofanie nowych regulacji.
Wtedy jednak pojawił się problem - na taką decyzję nie chcieli zgodzić się niemieccy Zieloni. Poza tym powstał też kłopot co zrobić z ukaranymi już na podstawie wprowadzonych przepisów kierowcami, szczególnie z tymi, którzy na podstawie nowego prawa stracili uprawnienia.
Minister transportu 7 lipca zdecydował się wezwać władze niemieckich landów do niestosowania kar przewidzianych przez nowe przepisy. Oficjalnym powodem takiej decyzji miały być uchybienia formalne - podobno część przepisów nie miała odpowiedniej podstawy prawnej. Wygląda jednak na to, że jest to tylko pretekst, by umożliwić władzom wyjście z kryzysu z twarzą.
Ostra reakcja niemieckich kierowców może dziwić - przecież w ogromnej większości jeżdżą oni zgodnie z przepisami. Wydaje nam się, że w tym przypadku chodzi o poczucie wolności i odpowiedzialności. Każdy z nas wolałby chyba zachowywać się przyzwoicie, powodowany wewnętrzną potrzebą, nie karą.







Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarzeW zasadzie nic jeszcze na 100% nie wiadomo i sami Niemcy okreslaja obecny stan mianem chaosu, tym bardziej, ze dwa landy: Turyngia i Brema wstrzymaly sie z potwierdzeniem stosowania sie do zalecen ...
OdpowiedzArtur - jesteśmy wszyscy "za".
OdpowiedzNo i po tym pięknie widać jak "nielubiące represji" środowisko kierowców w DE ma motocyklistów (i motocykle) w.... poważaniu. Bo to jest "be" jak puszkarz straci prawko za +26km/h. I jest to ...
OdpowiedzU nas trzeba będzie zrobić to samo jak będą chcieli wprowadzić zabieranie prawka poza zabudowanym
Odpowiedz