Nagrody, podsumowanie i koszty wyjazdu na Erzberg Rodeo 2007
2007.06.22 Michał „Beavis" Mikulski
« Poprzednia strona strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Rozdanie nagród Wieczorem odbyło się oficjalne ukoronowanie zawodników. Główny namiot zapełnił się kibicami, zawodnikami i całymi teamami wyścigowymi. Wśród tych wszystkich osób był największy zwycięzca Erzberg Rodeo 2007 - Tadeusz Błażusiak. Wraz z Bartkiem Obłuckim uradowani czekali na rozdanie nagród i z uśmiechami na ustach przywitali Karla Katocha, który rozpoczął ceremonię. Charakter rozdania nagród był bardzo luźny, wręcz rodziny. Pierwszy na scenie pojawił się 3 zawodnik Hare Scramble - Juha Slaminen, później zaproszono Toma Sagera, a jako ostatni wszedł Polak. Cały namiot wrzał, a gdzieniegdzie słychać było rodzinne okrzyki. Można to opisać jednym słowem: euforia. Tadek bardzo skromnie opowiedział o swoim przejeździe, odebrał nagrody i wraz z Juhą i Tomem zaczęli rozdawać podpisy. Atmosfera i organizacja Zanim dojdziemy do podsumowania, trzeba zaznaczyć, jak bardzo magiczna atmosfera panowała na Erzberg Rodeo. Przybyli tam fani z całego świata i każdy wydawał się być niesamowicie ucieszony z tego powodu. Szkoda, że zabrakło fanów z Polski i były tam tylko nieliczne grupki rodaków. Miejmy nadzieję, że za rok pojawi się tam więcej Polaków, biorąc pod uwagę, że było tam masę fanów, którzy mają dużo dalej do Eisenerz - choćby Kanadyjczycy, Nowo Zelandczycy czy widzowie z Australii. Kolejnym faktem mocno budującym atmosferę imprezy były, kręcące się miedzy zwykłymi zjadaczami chleba, niesamowite persony motocyklowego światka. Bez problemu można było porozmawiać z największymi gwiazdami, porobić sobie zdjęcia czy wziąć autografy. Każdy czuł się tam, jak członek jednej, wielkiej rodziny. Należy także zaznaczyć, że Rodeo jest organizacyjnym majstersztykiem. Potężny sztab ludzi pilnował, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. W tej kwestii chyba każda impreza motocyklowa jest daleko w tyle, a organizatorzy z całego świata mogliby brać przykład. Praktycznie brak jakichkolwiek spóźnień, wszystko zaplanowane i dopracowane. Żaden widz nie mógł się nudzić, a każdy zawodnik wiedział, że nad jego bezpieczeństwem czuwają profesjonaliści. Dodajmy jeszcze osobę Karla Katocha, który w niesamowity sposób poprowadził imprezę i wynik jest jeden: motocyklowe niebo! Koszty wyjazdu Dość ważną i nurtującą kwestią są koszta, jakie trzeba ponieść żeby znaleźć się na Erzberg Rodeo. I tutaj zaskoczenie - nie są one strasznie duże. Nocleg ze śniadaniem w wysokiej klasy pensjonacie to koszt około 25 Euro za noc. Do tego trzeba dodać wejściówkę na imprezę, która w czwartek na całość zawodów wynosiła 30 Euro i wyżywienie - około 60 Euro za cztery dni. Wychodzi mniej więcej 290 Euro na podstawowe wydatki. Oczywiście w koszty trzeba wliczyć dojazd i powrót, okolicznościowe gadżety i drobne wydatki. Można się spokojnie zmieścić w 1000zł za osobę, co jest w moim przekonaniu niesamowicie niską ceną! W zamian dostajemy najlepszą offroadową imprezę na świecie. Podsumowanie To, co działo się podczas tych czterech dni, było dla wielu przygodą życia. W moim prywatnym odczuciu było to najintensywniejsze 96 godzin, jakich doświadczyłem. Organizacja, atmosfera, masa imprez, tysiące widzów, setki zawodników i miliony emocji przepływające przez każdy organizm znajdujący się na terenie Erzberg Rodeo. Przepiękne widoki i w ich samym sercu - potężna góra, którą pokonać każdego roku chce coraz więcej śmiałków, a sztuka ta udaje się tylko paru najlepszym na świecie motocyklistom. Fakt, że pojawiło się tam dwóch Polaków, którzy zawojowali całą imprezę, był początkowo nie do pojęcia. Wygrana Tadka Błażusiaka stała się niesamowitą sensacją i już teraz ma potężny oddźwięk w offroadowym światku. Erzberg Rodeo to impreza na której trzeba być! Nigdzie nie doświadczy się tylu emocji naraz, tylu imprez i przede wszystkim tak trudnych zawodów. To motocyklowe święto, offroadowe Tourist Trophy, to chwile, w których człowiek walczy z własnymi słabościami. Erzberg Rodeo nazywa się najtrudniejszymi jednodniowymi zawodami enduro na świecie i każdy, kto był tam chociaż przez chwilę, podpisze się pod tym stwierdzeniem własną krwią... Bartek Obłucki i Tadeusz Błażusiak zapowiedzieli już swoją obecność w przyszłym roku. Jedno jest pewne: dołączy do nich minimum jeszcze jeden Polak ... Szczególne podziękowania kierujemy pod adresem Bartka Obłuckiego i Tadeusza Błażusiaka za nieocenioną pomoc, współpracę i miłe towarzystwo! Foto: Poochini Filmy:
|
|
|
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze