Dakar 2020. Dramat Polaków tu¿ przed startem
Dwaj Polacy zmuszeni byli wycofać się z nadchodzącego Rajdu Dakar. Na starcie nowej odsłony legendarnej imprezy zabraknie motocyklisty i pilota.
To smutne wieści, ale motocyklista Jacek Bartoszek i pilot Sebastian Rozwadowski byli zmuszeni wycofać się z udziału w tym legendarnym wydarzeniu.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Debiutujący w rajdzie Jacek Bartoszek podczas treningu doznał kontuzji kolana, która uniemożliwia mu start. Jacek miał jechać w barwach Duust Rally Team, a start miał być spełnieniem jego marzeń o naprawdę wielkiej przygodzie. Niestety, Jacek będzie musiał ze swoim debiutem na piaskach Arabii Saudyjskiej zaczekać do kolejnej odsłony Dakaru.
Z kolei Sebastian Rozwadowski, który miał jechać jako pilot Benediktisa Vanagasa, podczas przedświątecznych testów w Dubaju nabawił się zagadkowej infekcji. Litwin stoi przed niełatwym zadaniem znalezienia zastępstwa za Sebastiana. Czasu pozostało niewiele, a wymogami koniecznymi są: wiza do Arabii oraz przedłużona licencja FIA na 2020 rok. Sam Rozwadowski nie kryje rozczarowania.
- Przyszedł czas żebym i ja coś napisał... Wybaczcie, że tak długo milczałem ale po pierwsze nie czułem się zbyt dobrze, więc starałem się jak najwiecej odpoczywać i regenerować , a po drugie cały czas czekałem, bo miałem nadzieję, że przekażę Wam jednak pozytywne informacje. Niestety czas jest nieubłagany i trzeba powiedzieć wprost - nie stanę na starcie Dakaru 2020 u boku Bena...
Robiliśmy z lekarzami wszystko, żeby mój start mógł dojść do skutku. Niestety zabrakło czasu. Podczas tygodniowego pobytu w Dubaju (tuż przed Świętami) musiałem "złapać" jakąś do tej pory niezidentyfikowaną infekcję, przez którą wylądowałem najpierw w olsztyńskim Szpitalu Miejskim, a następnie w Klinice Chorób Tropikalnych w Gdyni, w której cały czas się znajduję. Na pewno są tu najlepsi specjaliści w Polsce od tego typu "dziwnych" przypadków.
Liczę, że już niebawem będę mógł wrócić do Olsztyna, natomiast tak jak pisałem- szans na to, by na czas i w pełni sił stanąć na starcie już nie ma...
Jak się domyślacie to wieki cios dla mnie, jak i dla całego zespołu. Tyle miesięcy bardzo ciężkich i intensywnych przygotowań i wszystko na marne, ale to również bardzo cenna lekcja, pokazująca, że życie pisze swoje scenariusze i czasami nie ma innego wyjścia jak tylko to zaakceptować. (...)
Jest mi ogromnie przykro, że nie będę miał szansy na uczestnictwo w moim piątym Dakarze ale oczywiście będę bardzo mocno trzymał kciuki za Toyotę z numerem
312, mam nadzieję , że Wy też! - napisał Sebastian na swoim Facebooku.
Obu zawodnikom życzymy dużo zdrowia!







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze