Powstanie seria japońskich supermotocykli. Honda, Suzuki, Yamaha i Kawasaki łączą siły!
Obecny kryzys postawił na skraju upadłości kilka branż, m.in. turystyczną, koncertową czy gastronomiczną. Powolnymi krokami warana z Komodo człapie również w stronę branży motocyklowej, ale tutaj zatrzyma go mur środowiskowej solidarności, przynajmniej jeśli chodzi o producentów japońskich. Honda, Suzuki, Yamaha i Kawasaki ogłosiły właśnie czasowe zakończenie konkurencji i plany wypuszczenia na rynek kilku wspólnych konstrukcji.
Mądre japońskie przysłowie głosi, że kto raz wejdzie na górę Fuji jest bohaterem, a kto próbuje tego ponownie jest głupcem. Każdy z tamtejszych wielkich producentów motocykli siedzi obecnie na szczycie, ale kto wie, jak długo się tam utrzyma w związku z nadchodzącym wielkim kryzysem. Ponowna samotna wspinaczka mogłaby być karkołomna, dlatego Honda, Suzuki, Yamaha i Kawasaki postanowiły obwiązać się wspólną liną i równomiernie machać czekanami.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
W ciężkich czasach wystawianie kilku maszyn w jednym segmencie będzie zbyt obciążające dla każdej z fabryk. Na spotkaniu w Tokio prezydenci czterech japońskich koncernów zdecydowali o rozpoczęciu wspólnych prac nad odpowiednikiem Volkswagena, motocyklem dla ludu. A raczej serią motocykli, gdyż jeden wspólny supermotocykl z Japonii ma się pojawić w każdym segmencie.
Jak będzie przebiegał proces projektowania i wdrażania nowych modeli? Uznano, że decydujący głos będą mieli klienci. W końcu to dla nich powstają te motocykle. O tym, jakie komponenty znajdą się w każdym z nich, zdecyduje wielkie internetowe głosowanie, nad którym pracują właśnie specjaliści z działów IT poszczególnych fabryk. Może się więc okazać, że np. w segmencie dużych maszyn adventure pojawi się motocykl z ramą Tenere 1200, silnikiem z Africa Twin 1100 i skrzynią biegów z V-Stroma 1050, który będzie pomalowany na zielono.
Przed japońskimi inżynierami jest teraz okres wytężonej pracy, bo segmentów do zagospodarowania nowymi hybrydami jest naprawdę dużo. A co z modelami dotychczas oferowanymi w salonach poszczególnych marek? Stany magazynowe będą stopniowo wyprzedawane i zastępowane nowymi, wspólnymi maszynami. Jednocześnie zapewniono, że dostawy części zamiennych do starszych modeli będą kontynuowane przez co najmniej 20 lat.
Nie zmienią się również barwy poszczególnych fabryk, każda z nich nadal będzie sprzedawać maszyny pod własnym logo, we własnych salonach. Jedyną różnicą dla klienta będzie odległość do najbliższego dealera. Można więc powiedzieć, że jedyną formą konkurencji będzie stawianie salonów w pobliżu dużych osiedli mieszkaniowych. Kto bliżej, ten wygra. Jednak nie o medale tu chodzi, a o przetrwanie japońskiego cudu motoryzacyjnego.
Szanowni Państwo, ten artykuł to oczywiście nasz primaaprilisowy żart :) Japońskie fabryki mają sie dobrze i każda z nich ciężko pracuje nad flotą własnych, unikalnych motocykli.







Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzePrima aprilis, ale ciekawy.
OdpowiedzNie taki znowu prima aprilis tylko czarna przyszłość motoryzacji. Jeszcze przed II Wojną Św. istniało bodaj kilkadziesiąt firm motoryzacyjnych, dziś mamy dosłownie kilka a niebawem pewnie zostaną 2-3. Socjaliści wykończyli wszystkich.
OdpowiedzCzy te motocykle zastąpią, czy uzupełnią ofertę producentów? Ciekaw też jestem pod jaką marką będą sprzedawane. Ludzie mają jednak sentyment do marki, która jest z nimi od lat.
OdpowiedzNowa marka nazywać się będzie Prima, zaś pierwszy model ma nosić nazwę Aprilis.
Odpowiedz