Podsumowanie sezonu MotoGP - część I
Tegoroczne zmagania o tytuł motocyklowego mistrza świata MotoGP już za nami. Czas bardzo dokładnie podsumować rywalizację jeźdźców królewskiej klasy. W pierwszej z czterech części przyjrzymy się czołówce. Podsumowanie sezonu MotoGP - część I Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »ZawodnicyValentino Rossi MotocykleZawodnicy Legendarny „Doktor" miał w tym roku sporo do udowodnienia. Przez dwa ostatnie lata rozmijał się z mistrzowskim tytułem, po który wcześniej, w królewskiej klasie sięgał aż pięciokrotnie. Rok temu Valentino Rossi nie dosiadał ani najlepszego motocykla w stawce, ani najlepszego ogumienia i mit, iż w MotoGP mógłby wygrywać nawet komarkiem, prysł jak mydlana bańka gdy ostre lanie zafundował mu Casey Stoner. Do tego wszystkiego doszły problemy osobiste - z włoskim urzędem podatkowym oraz nielojalnym menedżerem, ale gdy rozpoczął się sezon 2008, 29'latek był w pełni skupiony na czekającym go zadaniu - odzyskaniu mistrzowskiego tytułu. Początek rywalizacji nie był idealny, bowiem zespół Fiat Yamaha cały czas starał się dopasować M1'kę z numerem 46 do wymagań nowego dla siebie ogumienia Bridgestone. Piąta pozycja w otwierającym sezon wyścigu o Grand Prix Kataru była najgorszym wynikiem w pierwszej połowie sezonu, ale dwie kolejne rundy Rossi zakończył na podium w Jerez i Estoril potwierdzając, że ekipa Jeremy'ego Burgessa jest coraz bliżej znalezienia optymalnych ustawień. Stało się tak w Chinach, gdzie Rossi wyprzedził na mecie Daniego Pedrosę, udowadniając jednocześnie, że Yamaha YZR-M1 jest już gotowa do wygrywania także na oponach Bridgestone (wcześniej, na Michelinach, Jorge Lorenzo triumfował w Estoril). Od tego momentu było już z górki, przynajmniej aż do zaplanowanego na środek czerwca wyścigu o Grand Prix Katalonii na torze w Barcelonie. Tydzień po wygranej w Chinach, Valentino zniszczył rywali podczas przeprowadzonego na wilgotnym torze wyścigu o Grand Prix Francji na torze Le Mans, gdzie linię mety minął aż dziesięć sekund przed kolegami z Yamahy, Jorge Lorenzo i Colinem Edwardsem. Przed własnymi kibicami, na włoskim Mugello, Rossi znów nie miał sobie równych, choć linię mety minął tuż przed Caseyem Stonerem i Danim Pedrosą. Wtedy nastąpił przełom. Podobnie jak podczas drugiej rundy sezonu w Jerez, Pedrosa okazał się poza zasięgiem na własnej ziemi, wygrywając wyścig o Grand Prix Katalonii ze sporą przewagą nad Rossim, który z trudem obronił drugą pozycję przed atakami Stonera. Dzień po wyścigu Australijczyk przetestował nową wersję silnika Desmosedici w specyfikacji 2008 oraz kilka poprawek elektronicznych, a cały pakiet okazał się strzałem w dziesiątkę. Przez trzy kolejne wyścigi ubiegłoroczny mistrz świata był niepokonany, zaś Rossi po trzecim miejscu na Donington Park i upadku w Assen stracił na chwilę prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Włochowi udało się je jednak szybko odzyskać gdy Dani Pedrosa wyleciał z toru prowadząc w mokrym wyścigu o Grand Prix Niemiec. Na Sachsenringu Włoch znów musiał jednak uznać wyższość Stonera, odrabiającego punkty i stratę w tabeli po słabym początku sezonu. Gdy przed wakacyjną przerwą karuzela MotoGP zawitała na amerykański tor Laguna Seca, Rossi wiedział już, iż aby utrzymać się za plecami Australijczyka musi zaczynać wyścigi z pierwszego rzędu i od samego początku trzymać się w cieniu zawodnika Ducati. W USA Włoch poszedł jednak o krok dalej i gdy po kilku okrążeniach wiedział już, że może utrzymać się za plecami Stonera, postanowił wybić go z rytmu. Wyścig o Red Bull US GP był punktem zwrotnym tegorocznych mistrzostw i kluczowym momentem w walce Rossiego o odzyskanie upragnionego tytułu. Ostre ataki doprowadziły Stonera do tak wielkiej wściekłości, iż po wyścigu nie miał zamiaru w ogóle podać ręki Włochowi. Co ważniejsze, taktyka Rossiego sprawiła, że nie tylko wygrał on na Laguna Seca, a następnie w Brnie i Misano, ale także ostro zagrał na nerwach Australijczyka. Wydarzenia w USA tak bardzo zmotywowały Stonera, iż w dwóch kolejnych wyścigach upadł, próbując za wszelką cenę odjechać goniącemu go „Doktorowi". Od tego momentu było już z górki, a po triumfie na Laguna Seca Rossi wygrał jeszcze cztery wyścigi w rzędu - w Czechach, San Marino, USA (nowy w kalendarzu wyścig na torze Indianapolis) oraz Japonii, gdzie ostatecznie zapewnił sobie mistrzowski tytuł. Końcówka sezonu nie wypadła co prawda równie imponująco - Włoch wygrał w Malezji, ale po kraksach i problemach w kwalifikacjach wyścigi w Australii i Walencji zakończył odpowiednio na drugiej i trzeciej pozycji - lecz rok 2008 na zawsze zapisał się w historii jako jeden z najlepszych w wykonaniu Valentino Rossiego. |
|
|






















Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze