Kawasaki KFX 450R
« Poprzednia strona strony: 1 2 3 4 Następna strona »
Na polskiej arenie wyścigów quadów, nie wiedzieć czemu pojazdy marki Kawasaki nie były jak dotychczas zbyt często spotykane. Jednak, każdy kto choć trochę interesuje się światowym motocrossem zna team Kawasaki Monster Energy. Zapowiedź wejścia na rynek nowego modelu KFX450R wzbudziła we mnie chęć bliższego zapoznania się z tym pojazdem.
Łabędź, czy brzydkie kaczątko
Ocena wyglądu to rzecz zupełnie indywidualna, bo jak wiemy nad gustami się nie dyskutuje. Dlatego w ocenie urody quada, będę kierował się swoimi upodobaniami, z którymi nie wszyscy muszą się zgadzać. Nowiutki KFX450R, który wpadł w moje ręce mienił się błyszczącą, charakterystyczną dla Kawasaki zielenią. Nikt przed nami nie testował jeszcze tego modelu, zatem nie było mowy o jakichkolwiek rysach, czy też śladach użytkowania. Po prostu uczta dla oczu. Sportowy charakter quada podkreśla agresywna sylwetka nadwozia oraz zwarta budowa całego pojazdu. Najbardziej w oczy rzucają się dwie okrągłe lampy przedniego oświetlenia, które osobiście przypominają mi wściekłego pająka. Do gustu nie przypadł mi tłumik, który jak dla mnie jest stanowczo za gruby. Gdy siadam za kierownicą (firmy Renthal) natychmiast odnotowuję, że ten quad jest jeszcze mniejszy, niż wydawał się w czasie pierwszych oględzin.
Nie szata zdobi sportowca
Zajrzyjmy na chwilę pod sportowe wdzianko nowej 450-tki. Szkielet KFXa oparto na ramie wykonanej w całości z aluminium. Przednie amortyzatory, podobnie jak tylny amortyzator centralny posiadają pełną regulację. Silnik to sprawdzona jednostka napędowa pochodząca z motocykla crossowego KX450F. Za dostarczanie mieszanki paliwowej odpowiedzialny jest wtrysk paliwa marki Keihin o średnicy gardzieli 42 mm. Przeniesienie napędu odbywa się poprzez pięciostopniowa manualną skrzynię biegów z dodatkowym biegiem wstecznym, co w maszynach sportowych jest rzadko spotykane. Ciekawym patentem jest także zamontowanie akumulatora z przodu silnika. Pozwala to odciążyć tył pojazdu oraz scentralizować masę i obniżyć środek ciężkości czterokołowca. Dość jednak teorii, czas przejść do praktyki.
Na pełnym gazie...
Jest środek zimy, kilkustopniowy mróz lekko dał mi się we znaki, zatem czas się rozgrzać. Siadam ponownie na kanapę, przekręcam kluczyk, wciskam sprzęgło, hamulec, przycisk startera. Po długim garażowaniu jednocylindrowiec odzywa się niechętnie ospałym pomrukiwaniem, ale już po kilku chwilach jest chętny do jazdy. Pierwsze wrażenia? Mocny silnik, skrzynia biegów pracuje bardzo dobrze, KFX jest lekki i wąski, przez co z łatwością połyka zakręty. Hamulcom również nie można nic zarzucić, jednak miło byłoby w końcu zobaczyć japoński pojazd wyposażony seryjnie w stalowy oplot przewodów hamulcowych. Quad prowadzi się bardzo miło i przyjemnie. Ale czy walory, jakie serwuje nam KFX są wystarczające do walki w wyczynowym sporcie? O odpowiedź na to pytanie poprosiłem również Pawła Sobczyka i Adama Wężyka. Kilkanaście minut jazdy i już widzę szerokie uśmiechy na ich twarzach. Dwie godziny później są już gotowi do wstępnej oceny nowego produktu firmy z Akashi. „Ten quad jest porównywalny do nowej Yamahy YFZ450R" - powiedział Paweł. „Silnik i wtrysk paliwa spisują się dobrze, skrzynia biegów również pracuje bez zarzutów". Gorzej w ich ocenie wypadło zawieszenie, które podobnie jak w większości pojazdów fabrycznych, nie nadaje się do profesjonalnego sportu i ten element należy bezwzględnie wymienić. To samo odnosi się do wspomnianych wcześniej przewodów hamulcowych. Dużym plusem zielonego quada okazała się jego krępa sylwetka. Dzięki temu, że jest wąski i lekki bardzo łatwo pokonuje ciasne zakręty, co spodobało się naszym testerom.
Nie dla żółtodziobów
Kawasaki KFX450R to zdecydowanie sprzęt sportowy i stwierdzam to bez najmniejszego zawahania. Po niezbędnych przeróbkach, które są konieczne, by móc stanąć do walki o najlepsze miejsca w wyścigach, jakich zresztą trzeba dokonać we wszystkich seryjnych konstrukcjach, maszyna ta może śmiało i bez najmniejszych kompleksów konkurować z Yamahą, Suzuki, czy też Hondą. Nie jest to z pewnością sprzęt dla amatorów, o czym powinniśmy pamiętać rozważając zakup tej maszyny. Cena, jaką zapłacimy za Kawasaki KFX450R w 2009 roku to 31.900 zł.
Dane techniczne:
Silnik | Czterosuwowy, jednocylindrowy, chłodzony cieczą, czterozaworowy, DOHC, |
Pojemność | 449 cm3 |
Średnica i skok tłoka | 96.0 x 62.1 mm |
Zasilanie w paliwo | Wtrysk Keihin 42 mm |
Starter | Elektryczny, możliwość zainstalowania rozrusznika nożnego, |
Przeniesienie napędu | 5-stopniowa skrzynia biegów z dodatkowym biegiem wstecznym |
Rodzaj napędu | 2WD |
Hamulce przód | Podwójne tarczowe o średnicy 163 mm z zaciskami dwutłoczkowymi |
Hamulce tył | Pojedyncza tarcza o średnicy 200 mm z zaciskiem jednotłoczkowym |
Zawieszenie przód | Podwójne niezależne amortyzatory z pełną regulacją |
Zawieszenie tył | W pełni regulowany amortyzator centralny |
Opony przód | AT21 x 7R10 |
Opony tył | AT20 x 10R9 |
Długość | 1806 mm |
Szerokość | 1171 mm |
Wysokość | 1064 mm |
Wysokość siedzenia | 785 mm |
Rozstaw osi | 1255 mm |
|
« Poprzednia strona strony: 1 2 3 4 Następna strona »
Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze