Chińczycy nie przejmują się limitami prędkości. Masowo hakują e-skutery
Chińskie władze mają problem. Obywatele nie chcą przestrzegać wymaganej prawem maksymalnej prędkości dla skuterów elektrycznych.
Elektryczne dwukołowce sprzedawane przez firmy takie jak Niu Technologies okazały się niezwykle popularne w chińskich miastach. Szczególnie chętnie korzystają z nich dostawcy i osoby dojeżdżające do pracy, czyli wszyscy, którzy potrzebują ominąć powolny ruch uliczny i pokonać krótkie dystanse w krótkim czasie. Popularność e-skuterów nie zmalała nawet wówczas, gdy rząd zmusił producentów tego typu pojazdów do ograniczenia prędkości do 25 kilometrów na godzinę.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Ale że prędkość 25 kilometrów na godzinę w zasadzie zastopowała szybką jazdę, Chińczycy zaczęli masowo hakować oprogramowanie, co umożliwia niektórym modelom rozwinięcie prędkości 50 km/h lub więcej.
Teraz władza ma problem, bo nie chodzi jedynie o domorosłych hakerów i bardzo popularne samouczki w Internecie - dzięki którym można ominąć blokadę samodzielnie. Ograniczenia są często usuwane już w salonach sprzedaży, bo gdyby sprzedawcy tego nie robili, to po prostu nic by nie sprzedali.
Sprzedawcy ryzykują, bo to walka o gigantyczne pieniądze. W Państwie Środka sprzedaż e-skuterów wzrosła z około 20 milionów w 2015 roku do 30 milionów w zeszłym roku, a flota elektrycznych dwukołowców już przewyższa modele spalające benzynę!
Oczekuje się, że w tym roku Chiny będą odpowiadać za 97 procent całej sprzedaży elektrycznych dwukołowców na świecie.
Nie istnieją szczegółowe dane na temat tzw. speed-hackingu, ale analitycy twierdzą, że proceder dotyczy większości sprzedawanych skuterów. Praktyka ta jest szczególnie rozpowszechniona wśród wspomnianych już kierowców jednośladów dostawczych, którzy są siłą napędową głównych chińskich miast i potrzebują dodatkowej prędkości, aby pokonać limity czasu dostawy określone przez ich platformy.
Samouczki pozwalające obejść ograniczenia prędkości, można łatwo znaleźć na platformach mediów społecznościowych, takich jak Douyin i Little Red Book, chińskie wersje TikToka i Instagrama. Poza shakowaniem oprogramowania trzeba jeszcze przeciąć drut pod siedzeniem, aby wyłączyć wymagany przez rząd alarm, który zaczyna dzwonić, kiedy skuter przekracza 25 km/h.
Ograniczenie prędkości wprowadzone przez chińskie władze wynika z obaw o bezpieczeństwo, w tym pieszych. To dlatego, że kierowcy dostawczych e-skuterów korzystają z wszystkich dostępnych dróg przejazdu, również chodników i ścieżek rowerowych, w celu uniknięcia korków.







Komentarze 0
Pokaż wszystkie komentarze