W ciuchach z karbonu: Suzuki GSX-R1000R Raptik
Customowy, litrowy Gixer z 2017 roku należy do szwajcarskiego fotografa działającego pod pseudonimem Raptik. Został zbudowany we współpracy z firmą tuningową No Limit Tuning, a dzięki zastosowaniu wielu elementów z karbonu jest lżejszy od wersji seryjnej aż o 25 kg.
Raptik, jak sam o sobie pisze, wiedzie spokojne i dostatnie życie, które upływa mu na robieniu zdjęć i jeżdżeniu motocyklem po alpejskich przełęczach oraz europejskich torach wyścigowych. Zawartość jego garażu zdradza zamiłowanie do sportowych maszyn Suzuki - posiada trzy egzemplarze GSX-R, dwa litry i jedną 750. Z działalnością Raptika możecie się zapoznać na jego Instagramie.
Niedawno wraz z firmą No Limit Tuning przebudował GSX-R1000R z 2017 roku tak, aby jak najlepiej spisywała się zarówno na szosie, jak i przede wszystkim na torach wyścigowych. Nie podano kosztów tej przebudowy, ale już na pierwszy rzut oka widać, że nie było tanio.
Motocykl otrzymał komplet owiewek wykonanych w całości z włókna węglowego, a w pakiecie znalazły się również aerodynamiczne skrzydełka. Z tego samego materiału wykonane są obręcze kół znanej marki ThyssenKrup, których koszt to ok. 3500 euro. Dalsze zmiany i ulepszenia to m.in. wymiana przewodów i zacisków hamulcowych, dodany wydech Akrapovic Evolution, elektroniczna jednostka sterująca Woolich oraz amortyzator skrętu Ohlins i wyścigowe sety RME Racing.
Suzuki GSX-R1000R wykonane dla Raptika waży 175 kg, czyli o 25 kg mniej od wersji standardowej bez ABS i podobno fantastycznie się prowadzi, w co akurat nietrudno uwierzyć. Motocykl od razu przywodzi na myśl wersję specjalną litrowego Gixera - Ryuyo, którą Suzuki wypuściło w 2018 roku w limitowanej liczbie 20 sztuk. Ten fabryczny custom, przeznaczony wyłącznie na tor, może się pochwalić jeszcze lepszymi parametrami. Przy 168 kg masy dysponuje mocą 212 KM. Motocykl kosztował ok. 130 tysięcy zł i sprzedał się błyskawicznie.
Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze