ADAS to zaawansowany system, ale ślepy na motocyklistów
Nowoczesne systemy wspomagania kierowcy (ADAS), wykorzystujące kamery i radary, miały zrewolucjonizować bezpieczeństwo na drogach, ale okazuje się, że nie wszystko działa tak, jak powinno.
Najnowsze testy przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i Europie wykazały, że wiele samochodów wyposażonych w automatyczne systemy hamowania awaryjnego (AEB) nie radzi sobie z wykrywaniem motocyklistów, co może prowadzić do tragicznych w skutkach wypadków.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Amerykański Instytut Ubezpieczeń dla Bezpieczeństwa Drogowego (IIHS) opublikował wyniki testów trzydziestu nowych modeli samochodów. Choć 22 pojazdy uzyskały ocenę "dobrą" lub "akceptowalną", motocykliści nadal pozostają w strefie podwyższonego ryzyka. Siedem modeli otrzymało ocenę "słabą" i nie zareagowało prawidłowo na obecność nieruchomego manekina motocyklisty, nawet przy prędkości 50 km/h. Niektóre auta ledwo zwolniły lub w ogóle nie wydały ostrzeżenia. Co gorsza, nawet pojazdy ocenione jako "akceptowalne" nie były w stanie uniknąć kolizji z motocyklem przy teście przeprowadzonym przy prędkości 70 km/h - chociaż w większości przypadków udało im się przynajmniej znacząco zmniejszyć prędkość przed uderzeniem.
Podobne wyniki przyniosły testy przeprowadzone w Europie przez Euro NCAP. Okazało się, że samochody wyposażone w systemy rozpoznawania przeszkód, które bez problemu wykrywają inne pojazdy, mają znacznie większy problem z mniejszymi obiektami, takimi jak motocykle. To poważny problem, zwłaszcza że coraz więcej pojazdów korzysta z systemów ADAS, a kierowcy mogą zacząć polegać na ich działaniu, nieświadomi ich ograniczeń.
Choć technologia stale się rozwija, eksperci ostrzegają, że obecnie znajduje się w niebezpiecznej fazie przejściowej. David Harkey, prezes IIHS, podkreśla, że systemy, które dobrze radzą sobie w testach, mogą uratować wiele istnień, ponieważ pomagają uniknąć najgroźniejszych rodzajów kolizji czołowych. Jednak w odniesieniu do motocyklistów wciąż pozostaje wiele do poprawy.
"Zapobieganie wypadkom przy wyższych prędkościach, zwłaszcza w odniesieniu do motocykli, nadal stanowi wyzwanie dla niektórych systemów" - przyznaje Harkey. Zwraca uwagę, że motocykle są szczególnie trudnym celem dla kamer i radarów, a w przypadku kolizji ich kierowcy są praktycznie bezbronni.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze