Zielone paliwo, czerwone światło. Poważne zarzuty i śledztwa wokół HVO100 w Europie
Na ekologicznej scenie Europy właśnie rozgrywa się spektakl, który bardziej przypomina farsę niż zieloną rewolucję.
Mowa o paliwie HVO100, tym cudownym wynalazku, który miał uratować świat przed katastrofą klimatyczną, a kierowcom dać powód do dumy z napisu "eco" na baku. Tymczasem zza kulis tej zielonej opowieści wyłania się coś zdecydowanie mniej pachnącego lasem, a bardziej… olejem palmowym.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
HVO100, cud paliw alternatywnych, miał być wytwarzany z odpadów spożywczych i emitować 90 proc. mniej gazów cieplarnianych niż klasyczny diesel. Tyle że rzeczywistość szybko zburzyła tę sielankę. Z najnowszych doniesień BBC wynika, że do produkcji tego ekologicznego paliwa trafiały "olbrzymie ilości" oleju palmowego. Co ciekawe, olej ten miał być w teorii odpadem, a w praktyce... cóż, wygląda na to, że był całkiem świeży, pachnący i idealnie nadający się do smażenia kotletów, niekoniecznie zielonego PR-u.
Według przepisów światowego rynku, do produkcji HVO100 można użyć do miliona ton oleju palmowego rocznie. Tyle teorii. Bo w 2023 roku sama Europa wrzuciła do kotła dwa razy tyle. Europejczycy uznali chyba, że jak się bawić w ekologię, to na całego. Pytanie tylko, czy to jeszcze zabawa, czy już przekręt.
Ekologiczna historia zatacza coraz szersze kręgi. Brytyjski rząd już rozpoczął śledztwo w tej sprawie. Podejrzewa się, że producenci paliw przeprowadzili mały zabieg księgowy i świeży olej palmowy sprytnie zakamuflowano jako "odpady". W rezultacie mamy do czynienia z paliwem, które tylko z nazwy jest ekologiczne, a w rzeczywistości może być kolejnym marketingowym cudem ubranym w zieloną pelerynkę.
Do tego zielonego dramatu postanowili włączyć się także Holendrzy. Organizacja NOVE, zrzeszająca firmy paliwowe, zapowiedziała, że przeprowadzi własne dochodzenie. Jeśli potwierdzą się podejrzenia, że cały ten eko-biznes to bardziej eko-bajka, to zaufanie do "zielonych" paliw może zostać mocno nadszarpnięte.
Na razie więc pozostaje nam śledzić rozwój wydarzeń, trzymać popcorn - albo raczej resztki frytek - i czekać na wyniki dochodzeń. Może przy okazji okaże się, że nie wszystko co "eco", naprawdę ratuje planetę. Czasami po prostu lepiej wygląda na billboardzie i w reklamach.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze