Rajd Kataru: 120 km udręki, Sonik dokonał cudu
Na piątkowym etapie Qatar Cross Country Rally po raz kolejny potwierdziła się teza, że rajdy terenowe są nieprzewidywalne i w każdej chwili może dojść do nagłego zwrotu akcji, który odmieni losy rywalizacji. Rafał Sonik przejechał 120 km odcinka specjalnego z urwanym wahaczem, a mimo to wykręcił najlepszy czas, ponieważ jego rywale również zmagali się z awariami. Jednemu z nich do objęcia pozycji lidera zabrakło raptem dziesięciu kilometrów!
Początek trzeciego etapu przebiegał zgodnie z przewidzianym scenariuszem. Alexis Hernandez dogonił Rafała Sonika i dość długo jechali razem. Sytuacja zmieniła się przed ostatnim punktem kontrolnym, na który Peruwiańczyk dojechał sam… Polak dotarł tam również, ale 40 minut później.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
- Na około 120 km przed metą poczułem chrupnięcie po prawej stronie. Przednie koło przemieściło się do przodu i pozmieniały się kąty zawieszenia. Byłem niemal pewien, że urwałem drążek kierowniczy, albo zwrotnicę, ale okazało się, że to wahacz - relacjonował quadowiec.
Według analizy mechaników, koło przy dużej prędkości uderzyło w wystający głaz lub kamień. W wyniku uderzenie wahacz wyrwał się z zaczepów. Krakowianin musiał zamocować go prowizorycznie trytytkami, by móc kontynuować rywalizację. - Nawigowałem tak przez ponad 100 km. Musiałem bardzo uważać, bo każdy, następny większy wstrząs mógł skończyć się urwaniem całego przedniego zawieszenie i w rezultacie nie tylko nie dotarłbym do mety, ale prawdopodobnie przeleciałbym też przez kierownicę.
Podczas gdy Polak przesuwał się z maksymalną prędkością 50 km/godz., za jego plecami, Kees Koolen borykał się ze skomplikowaną nawigacją. Z kolei na czoło całego rajdu wysunął się Alexis Hernandez, który pewnie jechał po etapowe zwycięstwo i pozycję lidera. Los okazał się jednak przewrotny. Na około 10 km przed metą, miał awarię, która "wysadziła" go z quada. - Zobaczyłem wszystkie gwiazdy - relacjonował potem Peruwiańczyk, którego Rafał Sonik minął, kiedy ten długo dochodził do siebie. Obaj zawodnicy spotkali się na biwaku, a wicelider zmagań nie krył łez zawodu, ponieważ stracił zwycięstwo, pozycję lidera, a w konsekwencji być może szansę na objęcie prowadzenia w cyklu Pucharu Świata.
Etap, mimo ogromnych kłopotów wygrał Rafał Sonik i na jeden dzień przed końcem zmagań powiększył swoją przewagę. - Wszystko mam w rękach, bo quad ciągnął raz w prawo, raz w lewo. To cud, że jestem na mecie. To po prostu niesamowite! - mówił rozemocjonowany.
W sobotę rajdowa kolumna pokona ostatni odcinek specjalny liczący 343 km. Mechaników czeka ciężka noc pełna pracy przy naprawie, a Rafała Sonika regeneracja po wyjątkowo trudnym i wycieńczającym dniu.
Wyniki III etapu:
1. Rafał Sonik (POL) 5:57.40
2. Alexis Hernandez (PER) +10.31
3. Kees Koolen (NED) +21.55
Klasyfikacja generalna:
1. Rafał Sonik (POL) 16:15.43
2. Alexis Hernandez (PER) +46.50
3. Kees Koolen (NED) +53.51







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze