Dani Pedrosa sensacyjnie wraca do MotoGP. Z dzik± kart± debiutuje niemal na podium
Cały padok MotoGP zastanawia się, jak on tego dokonał?! Choć Dani Pedrosa już lata temu zakończył karierę i wielkimi krokami zbliża się do czterdziestki, to startując z dziką kartą w Grand Prix San Marino dwukrotnie bił się o podium. On jest tak dobry, pozostali zawodnicy KTM-a tak słabi, czy…?
Co prawda nigdy nie sięgnął po tytuł w królewskiej kategorii, ale 38-letni za kilka tygodni Pedrosa w pełni zasłużenie jest "Legendą MotoGP". Rywale do dziś zachwycają się jego perfekcyjnie płynnym stylem jazdy, a także siłą charakteru, dzięki której nie odpuszczał mimo bardzo długiej listy poważnych kontuzji.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
W pewnym momencie Dani musiał jednak powiedzieć dość i już ładnych kilka lat temu zakończył karierę. W Misano ponownie wystartował jednak z dziką kartą po tym, jak na początku roku imponował walcząc w czołówce w Jerez.
Tym razem Dani podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej i w obu wyścigach dojeżdżał do mety na czwartym miejscu, tuż za broniącym ostatniego stopnia podium Pecco Bagnaią. Po wszystkim przyznał, że przerwa od ścigania dała mu się nieco we znaki i brakowało mu nieco pewności, aby zaatakować obrońcę tytułu. To jednak w niczym nie umniejsza osiągnięcia, jakim było podwójne czwarte miejsce. Tym bardziej że cisnął tak mocno, że w pewnym momencie niemal zaliczył spektakularnego dzwona.
W obu wyścigach oraz w kwalifikacjach Pedrosa był najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem na motocyklu marki KTM, choć w sobotę tuż za nim na metę wpadł Brad Binder. Pozostali motocykliści reprezentujący barwy austriackiego giganta dostali jednak od filigranowego Hiszpana nie lada lanie. Pojawia się więc pytanie; czy to Pedrosa jest tak dobry, czy jego koledzy z KTM-a tak słabi?
Odpowiedź nie jest jednak taka oczywista. Dlaczego? Kwestii jest tutaj kilka. Po pierwsze Dani startował w Misano na wyraźnie innym motocyklu niż czterej etatowi zawodnicy KTM-a. Hiszpan używał bowiem całkowicie nowej, karbonowej ramy, którą rozwija już od jakiegoś czasu i która najwyraźniej ma spory potencjał.
Co więcej, Dani testował ją w Misano już wcześniej, ponieważ tor imienia Marco Simoncelliego jest jednym z obiektów testowych KTM-a. Pedrosa był tam już w tym roku trzy razy, a motocykl testował też wcześniej w Jerez. Do startu w Grand Prix San Marino był więc doskonale przygotowany.
Co ciekawe, po wyścigu Dani dostał oficjalne ostrzeżenie za zbyt niskie ciśnienie w oponach. Na ile mu ono pomogło, a na ile jego gabaryty pomogły mu utrzymać je na niskim poziomie? Tego KTM nigdy nam nie powie.
Nie zmienia to jednak faktu, że to, czego Dani dokonał w Misano, to czysta poezja. Nawet Brad Binder po sobotnim sprincie przyznał, że jazda za Pedrosą była dla niego bardzo cenną lekcją i ucztą dla oczu.
Sam Dani mówi z kolei, że do tej pory nie doceniał faktu, iż Valentino Rossi potrafił jeszcze w wieku 38 lat wygrywać w MotoGP wyścigi. Czy to oznacza, że Hiszpan będzie chciał podnieść poprzeczkę i ponownie wystartuje z dziką kartą? Miejmy nadzieję, bo w Misano ukradł show!
Jego jazda to także zła wiadomość dla pozostałych zawodników KTM-a, którzy weekend w Misano kończyli na deskach. Teraz kierownictwo austriackiej marki może mieć jeszcze mniejsze skrupuły przed odstrzeleniem jednego ze swoich podopiecznych, aby zrobić miejsce dla Pedro Acosty. W końcu Dani pokazał, że model RC16 stać na wiele więcej, niż pokazują Miller, Espargaro i Fernandez.
Ja z kolei mam nadzieję, że Małego Samuraja zobaczymy jeszcze w tym (albo przyszłym) roku na torze w walce z czołówką MotoGP, dzięki czemu wrócą stare wspomnienia z ery "Czterech Kosmitów". Kto wie, może jego start zachęci innych weteranów do powrotu na tor? W kontekście Valentino Rossiego, Jorge Lorenzo czy Caseya Stonera to niestety tylko marzenia nieco już podstarzałego fana MotoGP. A szkoda, bo widać, że stary człowiek, a może!







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze