Bartek Obłucki poważnie kontuzjowany!
Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników reprezentujących nasz kraj na międzynarodowej scenie enduro, uległ poważnej kontuzji! Po ostatnim, bardzo ciężkim sezonie Bartek Obłucki miał na nowo odrodzić się w Mistrzostwach Świata Enduro i rok 2008 miał przynieść mu upragniony tytuł Mistrza Świata w najbardziej obleganej klasie Enduro 1. Niestety, podczas drugiego dnia zawodów w Szwecji Bartek uległ bardzo poważnemu wypadkowi, w wyniku którego nie będzie mógł wystartować w nadchodzącej, portugalskiej rundzie mistrzostw. W tak silnej klasie, jaką niewątpliwie jest E1, wykluczenie choćby z jednego dnia zawodów jest równe prawie zerowym szansom na zdobycie tytułu. W tym przypadku najprawdopodobniej sytuacja, w jakiej jest młody polski zawodnik będzie kolejnym tego dowodem.
Zapraszam do zapoznania się z obszerną wypowiedzią Bartka Obłuckiego:
Bartek Obłucki: „Do Szwecji przyleciałem dużo wcześniej trochę potrenować. Trzy dni jeździłem z Erikksonem oraz Meo i wszystko wyglądało naprawdę super. Jeździłem motocyklem treningowym i dopiero przed zawodami przywieziono mi sprzęt do startu. Okazało się, że jadzie on dużo słabiej od motocykla treningowego, ale jeszcze przed sobotą udało nam się pozmieniać kilka istotnych rzeczy w tym sprzęcie i mimo, że nie był w 100% przygotowany - postanowiliśmy takim wystartować. W zasadzie popełniłem błąd, ponieważ ostatnie dwa lata z rzędu jechałem w Szwecji bardzo dobrze i podszedłem do sprawy z punktu „pewniaka", pozwoliłem na to by wystartować na nie do końca przygotowanym motocyklu. Pierwszego dnia po pierwszych próbach okazało się, że wykręcam niezadowalające mnie czasy i sobotę skończyłem trochę rozczarowany. Byłem zły na siebie, że dopuściłem do startu na nie do końca przygotowanym motocyklu, a przecież można było w ostateczności wystartować przygotowaną treningówką. Także nie mogłem złapać w sobotę odpowiedniego rytmu i ogólnie byłem niezadowolony z ostatecznego wyniku."
Michał Mikulski: A w niedzielę?
B.O.: „No tak. W drugi dzień nadal próbowaliśmy zmieniać różne rzeczy i ustawienia przy sprzęcie. Motocykl dużo bardziej mi pasował i naprawdę dobrze mi się nim jechało. Było to zresztą widać po czasach, gdyż do ostatniego kółka mogłem walczyć nawet o drugą lokatę - Mika Ahola był w ten weekend poza konkurencją."
M.M.: No tak, Fin...
B.O.: „Tak (śmiech). Ahola był z przodu, a cała reszta ścigała się o 2 miejsce. Przed ostatnią próbą odskoczył ode mnie trochę Cervantes, ale wszystko jeszcze było możliwe. I tutaj jest drobne „ale" ...
Na ostatniej dojazdówce był bardzo długi przejazd przez zamarznięte jezioro - około 5km. Na lodzie było 30-40cm śniegu, który powoli się roztapiał w wielu miejscach i trzeba było trzymać cały czas dobrą prędkość. Jeżeli się zwolniło, motocykl wbijał się w ten śnieg i nie można było ruszyć. W pewnym momencie dojechałem do miejsca, gdzie były same koleiny na szerokość około 500m. Zacząłem przecinać te koleiny w poprzek. Niestety, natrafiłem na bardzo głęboką wodę i motocykl praktycznie zatrzymał się w miejscu. Sprzęt schował się do połowy w wodzie, a siła hamowania wystrzeliła mnie przez kierownicę. Skończyło się to bardzo mocnym upadkiem. Kiedy się już pozbierałem i zacząłem podnosić motocykl zorientowałem się, że mam dość duży problem z ręką. W zeszłym roku miałem problem ze ścięgnem w lewej dłoni i tym razem ból był taki sam.
Dojechałem do próby siłując się sam ze sobą. Przed startem masowałem sobie rękę i jeszcze przez pierwsze 5 minut walczyłem o dobre miejsce, ale ból był tak silny, że się po prostu nie dało... Na jednym z hamowań dłoń nie wytrzymała, automatycznie puściłem ją z kierownicy i jeszcze raz upadłem. Jedną ręką niestety nie da się jechać (uśmiech). Kiedy odstawiałem motocykl do parku wiedziałem, że jest niedobrze. Już wtedy rękę miałem bardzo spuchniętą i obolałą, a nasilało się to z chwili na chwilę. Według mnie mam zerwane ścięgno przy kciuku, bo kciukiem mogę praktycznie dotykać przedramienia. Moje obawy zresztą potwierdzili lekarze będący na miejscu.
Jutro lecę do Hiszpanii na badania i prawdopodobnie czeka mnie operacja jeszcze w tym tygodniu. Wyleczenie tego typu kontuzja przy normalnym toku rehabilitacji zajmuje około 2-3 miesiące, więc sezon miałbym z głowy. Prawdopodobnie nie będę mógł wystartować w Portugalii i Hiszpanii. Niestety w tym sezonie nie mogę już liczyć na żaden wynik w klasyfikacji końcowej. Realnie patrząc na sprawę trzeba poddać się operacji teraz i wrócić do formy za 3-4 tygodnie. Chciałbym na zawody w Polsce przyjechać w pełni sił i pokazać, że mam potencjał, by zostać Mistrzem Świata i oczywiście dać powody do dumy polskim kibicom. W tym sezonie najprawdopodobniej o Mistrzostwo nie powalczę i mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo ciężko przechodzi mi przez myśl fakt, że po pierwszych zawodach sezonu zakończyłem tak naprawdę walkę. Trenowałem ciężko od września i byłem w bardzo dobrej formie fizycznej, a przy drobnych zmianach w motocyklu moglibyśmy walczyć o Mistrzostwo...
W tym momencie jestem lekko załamany, ale nie poddaję się i po powrocie do zdrowia będę dawał z siebie wszystko!"
Trudno cokolwiek pocieszającego powiedzieć w tej sytuacji, gdy setki godzin pracy idą na marne w jednej sekundzie. Cieszy tylko to, że - jak zawsze - Bartek Obłucki nie poddaje się i będzie walczył do końca. Póki, co trzymamy kciuki, że operacja uda się i Obłucki szybko wróci do zdrowia.
Więcej informacji na temat stanu zdrowia polskiego zawodnika i przebiegu rehabilitacji znajdziecie, jak zawsze pierwsi, na Ścigacz.pl!
Foto: abc-wec.com
Komentarze 8
Pokaż wszystkie komentarzeBartek, trzymaj sie i wracaj na motor pamiętam, jak jeszcze Bartek jeździł w Grodkowie, zawsze byłem zafascynowany jego wynikami, myślę, że szybko z tego wyjdzie i może nie w tym sezonie ale w ...
OdpowiedzNie możesz się poddawać Bartku! Wszyscy jesteśmy z Tobą! Jeśli nie zdobędziesz mistrza w tym roku, to zdobędziesz za rok!
OdpowiedzNiepoddawaj się Bartek, wszyscy wiemy że jesteś najlepszy. Trzymamy za Ciebie kciuki!!!
OdpowiedzBartek, ja i tak trzymam za Ciebie... kciuki :)
OdpowiedzTrzymaj się Bartek! I tak wszyscy wiemy, że jesteś najlepszy!
OdpowiedzDookladnie Bartek nie poddawaj sie,Jestes tak Dobrym Raiderem ze wszystko moze sie stac:) Wierzymy w Ciebie i Trzymamy Kciuki,...w Polsce czekamy na Twoje Zwyciestwo chociaz w jednej z ...
Odpowiedz