Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeDopiero zobaczymy, ile kosztuje ekologiczny obłęd, kiedy eurokraci się rozkręcą i wprowadzą w życie swoje zapowiedzi. Strach się bać.
OdpowiedzGdzie sens kupować gówniane auto za 2 razy taką kasę co model benzynowy, do tego rozkładać podróż do Gdańska na 3 tury. EKO to by było jakby auto wyprodukowane raz starczało na 15 lat a nie na 3-5.
OdpowiedzW 100% racja. Nasuwa się jedyny wniosek, że jest to sprytny sposób koncernów, aby zmusić nas do zakupu nowych samochodów. Nie będę już nawet pisał o kosztach ekologicznych budowy samochodu elektrycznego, jego ładowania prądem (wytwarzanym z węgla) oraz późniejszej utylizacji. Obłęd Eurokratów nie zna jednak granic. Obawiam się, że oni się niestety dopiero rozkręcają. Współczuję przyszłym pokoleniom, które będą żyć w świecie pełnym zakazów i nakazów. Chyba, że znajdą w sobie siłę, żeby to zmienić. Wystarczy tylko eko-ideologów wysłać na polityczny śmietnik.
OdpowiedzObserwując tempo w jakim robimy pod siebie, obawiam się że nakazy i zakazy nie będą największym zmartwieniem przyszłych pokoleń.
OdpowiedzJa obawiam się, że zmartwieniem tych pokoleń będą koncerny, pod dyktando których rządy będą wprowadzać coraz to nowe pseudo ekologiczne nakazy, zakazy i rozkazy. Pamiętamy tak rozdmuchiwaną dziurę ozonową. Co się z nić dzieje. Czy już wszyscy usmażyliśmy się promieniami UV? Zgadzam się z Tobą, że problemem są wytwarzane przez ludzkość odpady (jeżeli to miałeś na myśli), tylko jeżeli tak, to dlaczego rządy nie wpłyną na koncerny, żeby te produkowały tak jak dawniej produkty trwałe i niezawodne, do których dostępne są części zamienne? Nie jest dla nikogo tajemnicą postarzanie produktów i produkowanie ich tak, żeby ich żywotność była z góry określona, bez możliwości ich naprawy. Przykład? Kilka może ok. dziesięć lat temu kupiłem walizkę renomowanej firmy Samsonite. Po tylu latach użytkowania jedno z kółek odmówiło dalszej współpracy. Kółko wykręca się wraz z gniazdem w ok. 2 minut. Znalazłem przedstawicielstwo i serwis Samsonite w Polsce i zwróciłem się z zapytaniem o możliwość zakupu kółka do tej walizki. Otrzymałem odpowiedź, że do tego typu walizki kółka nie są już dostępne. Ach tak, czyli mam wyrzucić na śmietnik dużą, w 100% sprawną walizkę, bo komuś nie opłaca się produkować części zamiennych. To jest problem współczesnego świata, a nie wyimaginowany wróg w postaci CO2. Nie wspomnę już nawet o opakowaniach, kiedy tani krem pakuje się w folię i kartonik, które są trzy razy większe od samej zawartości. Tym się jednak nikt nie zajmie, bo uderzyłoby to w koncerny i ich dochody. Lepiej przywalić społeczeństwu. Niech kupują nowe samochody elektryczne, a stare oddadzą na śmieci. Będzie mega ekologicznie. Najpierw zawalimy złomowiska starymi samochodami, później zrujnujemy środowisko, aby pozyskać pierwiastki do produkcji akumulatorów i zużyjemy masę energii na produkcję nowych samochodów, później będziemy je '"tankować" prądem , który w znacznej części uzyskiwany jest z paliw kopalnych (nie tylko w Polsce), a na koniec zajmiemy się utylizacja milionów ton akumulatorów. Ot i ekologiczne myślenie światowych elit.
OdpowiedzA może to nie obłęd a celowe działanie ?
Odpowiedz